Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2016

Pomelo Food Company czyli dieta pudełkowa.

Pomelo Food Company czyli dieta pudełkowa.


W ostatnim czasie miałam przyjemność testowania cateringu wegetariańskiego (dieta pescowegetariańska) z firmy Pomelo Food Company.

Catering jest rozwożony między 3 a 7 rano prost pod drzwi, wystarczy że poinformujemy ochroniarza budynku lub podamy kod na klatkę. Zestawy składają się z 5 posiłków: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek oraz kolacja.


Przykładowy jadłospis:

Serek Capri z pastą jajeczną
Owsianka pinacolada
Tofu na szpinaku z młodymi ziemniaczkami
Ciasto czekoladowe
Makaron z tuńczykiem w sosie pomidorowym

Catering miałam dostarczany przez 2 dni, jak do pierwszego miałam kilka zastrzeżeń tak na drugi dzień wszystko było idealnie.

Wady:
- przy pierwszym cateringu jedno z dań było nieszczelnie zapakowane i niestety trochę się rozlało w torbie
- warzywa do dania głównego były lekko kwaśne, nie wiem czym to było spowodowane, ale nie trafiało to w moje kubki smakowe
- dzienny koszt to około 59 zł 

Zalety:
- bezproblemowa dostawa pod drzwi
- posiłki smaczne, szczególnie ciasto czekoladowe oraz tofu na szpinaku z ziemniaczkami
- wszystko ładnie i starannie zapakowane ( tu ten mały minus za pierwszą dostawę, później nie było tego problemu)
- jak na osobę która podjada i ciężko jej wytrzymać na jakiejś diecie, podczas cateringu od Pomelo nie zdarzyło mi się podjadać, posiłki były sycące i odpowiednie na moje zapotrzebowania
- dobrze doprawione 


Myślę, że jest to idealna opcja dla osób, które moja konkretne zapotrzebowania kaloryczne i nie maja czasu samemu przyrządzać posiłków.
Osobiście uwielbiam przesiadywać w kuchni więc na pewno nie będę nigdy korzystać z firmy cateringowej, ale wiem, że jest sporo osób którym może to ułatwić i umilić życie.

Share:

czwartek, 7 stycznia 2016

Gar Jakubiaka Warszawa

Gar Jakubiaka Warszawa

  Kilka tygodni temu chcąc uczcić pewną okazję poszliśmy na kolację. Na miejsce celebracji została wybrana restauracja "Gar", w której szefem kuchni jest Tomasz Jakubiak (myślę, że większość osób których pasją jest gotowanie pana Tomasza kojarzy).
 
     Pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu było jak najbardziej pozytywne, wystrój wnętrza określiłbym jako przytulny i co najważniejsze nie przesadzony. Dobrym znakiem była też dosyć pełna sala. Jako, że mieliśmy wcześniej zarezerwowany stolik, nie musieliśmy czekać i praktycznie od razu zostaliśmy do niego zaprowadzeni po czym otrzymaliśmy karty.
A w karcie do wyboru głównie dania z kuchni włoskiej od klasyki poprzez pizze i ravioli po rarytasy mniej powszechnie spotykane nad Wisłą takie jak ośmiornica.
Agata zamówiła ravioli z dynią ja natomiast pizzę z gruszką i serem pleśniowym (genialne połączenie), i tu niestety po dobrym starcie "Gar" zaczął wypadać już trochę słabiej.
Zamówienie co prawda zostało zrealizowane dosyć szybko, a obsługa była bez zarzutu, ale szkopuł leży w samych daniach.
Po pierwsze ravioli jest podawane w porcji, którą określiłbym jako mikroskopijną i moim zdaniem nie adekwatną do ceny (28pln).
Po drugie w daniu jakby nie patrzeć wegetariańskim nie powinien się znaleźć na talerzu przypadkiem kawałek mięsa, a jednak się znalazł. I nie było to dla nas jakieś problematyczne ale moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.
Po trzecie pizza. Również w cenie takiej jak ravioli. Porcja duża, ciasto moim zdaniem bardzo dobre. Ale niestety została podana bez sera pleśniowego. Jestem w stanie zrozumieć, że mógł się skończyć, ale nie rozumiem dlaczego nie zostałem o tym poinformowany przed podaniem dania.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to szczegół, ale chodzi tutaj o sam fakt. I uważam, że sytuacja w której podaje się okrojoną wersję zamówienia bez wcześniejszego poinformowania o braku jakiegoś składnika jest niedopuszczalna w dobrej restauracji, ponieważ to wygląda tak jakby kucharz liczył, że klient nie zauważy a nawet jeśli to przez grzeczność nic nie powie.
Pomijając te fakty jedzenie było dobre i zarówno mi jak i Agacie odpowiadało, ale z powodu tych kilku mankamentów nie wyszliśmy z lokalu w pełni zadowoleni.

     Tak więc podsumowując, niby nie było źle ale jednak nie mogę powiedzieć, że byłem usatysfakcjonowany. Może trafiliśmy na gorszy dzień, ale z drugiej strony ani ja ani Agata jakoś nie odczuwamy potrzeby ponownego zawitania do tej restauracji.

Share:

niedziela, 21 czerwca 2015

Wild Beef Warszawa



W ciągu ostatnich kilku lat burgerownie w Warszawie wyrastają jak grzyby po deszczu. Jest to szczególnie zauważalne w sezonie letnim, kiedy na każdym kroku można zauważyć popularne food trucki.
   W zeszły weekend postanowiliśmy wybrać się na burgera właśnie, a nasz wybór padł na burgerownię Wild Beef mieszczącą się pod warszawskim mostem Gdańskim.
Jeżeli przychodzi się tam pierwszy raz (a nie była to moja pierwsza wizyta), najpierw rzuca się w oczy wielkość knajpy. W przeciwieństwie do większości burgerowni które mieszczą się w food truckach albo niewielkich lokalach Wild Beef oferuje bardzo dużo miejsca nie tylko w środku ale także w ogródku, w którym stoją ławy stoliki oraz jak to na bulwar nadwiślany przystało, sporo leżaków. Można tam więc nie tylko zjeść ale także odpocząć i się zrelaksować.
Jeżeli chodzi o wystrój samego lokalu to za wiele tu powiedzieć nie można gdyż jest on dosyć ascetyczny, niby nie wyróżniający się ale bardzo przyjemny w odbiorze (w mój gust trafia bardzo dobrze).
Zawsze gdy chodzimy z Agatą coś zjeść to przede wszystkim zwracam uwagę na atmosferę panującą w danym miejscu i to ona (poza jedzeniem oczywiście) ma główny wpływ na moją ostateczną ocenę.
W wypadku Wild Beefa atmosfera jest pierwszorzędna i bardzo luźna (naprawdę można poczuć tam klimat lata i wakacji). Spokojnie można tam przyjść i spędzić nawet dłuższy czas ze znajomymi czy też z rodziną (sam nie zauważyłem kiedy zleciały spędzone tam 3 godziny).
Dodatkowo w okresie letnim otwarty jest również grill na świeżym powietrzu oraz wypożyczalnia longboardów Golongboard z którą Wild Beef współpracuje. Więc po zjedzeniu burgera zawsze można spalić kalorie podczas przejażdżki bulwarem nadwiślanym.
Co do samego jedzenia to ceny burgerów i dań wahają się od 15 do 25pln. Do tego dochodzą jeszcze przystawki, napoje i desery których ceny zaczynają się już od 4pln (piwoszy ucieszy bardzo duży asortyment piw do wyboru).
My zamówiliśmy burgera francuskiego (z serem pleśniowym, rukolą i musztardą francuską) i mogę śmiało stwierdzić, że był to jeden z lepszych burgerów jakie jadłem. Podczas gdy większość burgerowni zdążyła nas już przyzwyczaić do klasycznych smaków w Wild Beef można znaleźć w menu naprawdę urozmaicone i bogate (jeżeli chodzi o walory smakowe) pozycje.
   Z knajpy wyszliśmy najedzeni i zrelaksowani po kilkugodzinnym odpoczynku nad Wisłą i myślę, że na pewno wrócimy tam jeszcze nie raz w ciągu tego lata.
Oby więcej takich burgerowni na kulinarnej mapie warszawy!






Share:

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Restauracja Jacobsen Gdańsk

Restauracja Jacobsen
    W nowy rok krążyliśmy z Agatą po Gdańskiej starówce w poszukiwaniu miejsca w którym moglibyśmy zjeść smacznie, niedrogo i w miłej atmosferze. Przypadkiem trafiliśmy do restauracji Jacobsen ukrytej w jednej z bocznych uliczek odchodzących od Motławy.
    To co najbardziej rzuciło się w oczy po wejściu do lokalu to bardzo oryginalny i przytulny wystrój wnętrza. Ręcznie malowane blaty stolików, krzesła czy też podświetlane płaskorzeźby na ścianach naprawdę cieszyły oko. Bardzo fajnym akcentem była duża ilość staroci (np: porcelanowe figurki kotów) stojących w całym pomieszczeniu. Pomimo tego przepychu wystrój był zrobiony ze smakiem i nie był nachalny.
Zaraz po wejściu zostaliśmy otoczeni matczyną wręcz opieką właścicielki restauracji, która podając nam karty dań od razu poinformowała co jest już dostępne a na co będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać. Po zajrzeniu do menu pierwsze co rzuciło się w oczy to przystępne ceny wahające się od ok 15 do ok 40 pln. Po krótkim namyśle zamówiliśmy tilapię oraz dorsza (każda z ryb podawana w zestawie z frytkami bądź ziemniakami oraz surówką). Pomimo coraz większego ruchu w lokalu (gdy wychodziliśmy zajęte były już wszystkie stoliki) nie musieliśmy długo czekać na zamówione dania, za które razem z piwem i herbatą zapłaciliśmy łącznie 80pln.
Jeżeli chodzi o sam posiłek to nie mam kompletnie nic do zarzucenia, mówiąc krótko bardzo dobra domowa kuchnia.
    Restaurację opuściliśmy najedzeni do syta a przede wszystkim zadowoleni, ponieważ udało nam się znaleźć kolejne miejsce z duszą do którego na pewno będziemy wracać przy każdej bytności w Gdańsku.


Share: